Budowanie zespołu, czyli popularny teambuilding, stał się stałym elementem życia firmowego. Integracje, warsztaty czy wspólne wyjazdy mają wzmacniać relacje, poprawiać komunikację i motywować do współpracy. Ale czy zawsze tak jest? Czy wystarczy zorganizować „coś fajnego”, by zespół naprawdę się zintegrował? Monika Dymacz, ekspertka w projektowaniu skutecznych działań teambuildingowych, wprost mówi: nie! W rozmowie zdradza, jakie błędy najczęściej popełniają firmy, próbując integrować swoje zespoły – i co zrobić, by uniknąć rozczarowania, zmarnowanego budżetu i… zmęczonego, zdemotywowanego zespołu.

Wywiad ten to nie tylko przestroga przed typowymi pułapkami, ale też przewodnik po dobrych praktykach i realnych potrzebach ludzi w organizacji. Dowiesz się z niego, dlaczego nawet najdroższa impreza nie ma sensu bez jasnego celu, jak dopasować formę integracji do charakteru zespołu oraz czemu rozmowa z pracownikami jest kluczem do sukcesu. Monika dzieli się przykładami działań, które – zamiast budować – potrafiły skutecznie podzielić zespół, oraz podpowiada, jak planować aktywności, by naprawdę wzmacniały wartości organizacji.

Czego dowiesz się z tego wywiadu?

  • Jakie są najczęstsze błędy popełniane przy organizacji działań teambuildingowych
  • Dlaczego brak jasnego celu integracji może przynieść więcej szkody niż pożytku
  • Jak niedopasowanie aktywności do zespołu wpływa na motywację i atmosferę w pracy
  • Najbardziej spektakularne „wpadki” i nietrafione pomysły, których lepiej unikać
  • Jak skutecznie rozmawiać z zespołem o jego potrzebach i oczekiwaniach
  • Dlaczego warto rozróżniać cele: integracja, motywacja i rozwój – i jak przekłada się to na efekty działań
  • Jak świadomie planować teambuilding, by był narzędziem realnej zmiany, a nie tylko kolejnym „odhaczonym” punktem w kalendarzu

Zapraszamy do lektury – te wskazówki mogą odmienić Twoje podejście do budowania zespołu!

1. Jakie są najczęstsze błędy popełniane przy planowaniu integracji?

Najczęściej spotykam się z dwoma skrajnymi podejściami: albo robi się „po kosztach, byle coś było”, albo wydaje ogromny budżet na spektakularne wydarzenie z fajerwerkami… tylko że ani jedno, ani drugie nie ma sensu, jeśli nie wiadomo, po co to robimy, jakiej zmiany oczekujemy w ludziach. To jest podstawowy błąd: brak przemyślanego celu. Kolejny – ignorowanie kontekstu zespołu: jego wielkości, składu, wieku, sytuacji w firmie, kultury organizacyjnej. No i niestety wciąż zdarza się, że firmy kopiują pomysły od innych („bo ktoś miał granie na skrzypcach więc my też chcemy”), zamiast zaprojektować coś pod siebie i swoje wartości.

2. Jak brak celu wpływa na odbiór aktywności teambuildingowych?

Brak celu sprawia, że ludzie odbierają takie wydarzenie jako stratę czasu. W najlepszym wypadku jest to fajna przerwa od pracy – ale nie pozostawia po sobie nic trwałego. W najgorszym: pojawia się frustracja albo poczucie, że firma nie szanuje ich czasu ani potrzeb. Jeśli uczestnicy nie wiedzą, co ma im to dać, albo czują, że to kompletnie oderwane od ich codziennej pracy czy relacji, szybko zaczynają odbierać integrację jako obowiązek, a nie benefit. I wtedy zamiast zbliżać zespół, można go wręcz podzielić.

3. Czym grozi niedopasowanie formy działania do charakteru zespołu?

To jeden z bardziej „bolesnych” błędów. Zdarza się, że zespół zmęczony fizycznie po dużych wyzwaniach dostaje jeszcze w prezencie wymagający “survival” albo bieg na orientację – a oni marzą o czymś lekkim i bez presji. Profil osób w zespole powinien determinować też stopień trudności programu – czasami grupa zwyczajnie sobie nie radzi z postawionym zadaniem, ze względów intelektualnych lub językowych, i zamiast współpracy może pojawić się frustracja. Trzeba zwrócić też uwagę, czy dana aktywność nie stoi jakoś w opozycji do kultury organizacyjnej firmy, zamiast ją wspierać – np. w firmie, która stawia na współpracę i empatię, nie prosić o czysto rywalizacyjną grę z ostrym podziałem na wygranych i przegranych. Warto pamiętać, że dobrze zaplanowane działanie ma wzmacniać i promować pożądane zachowania, a nie podkopywać wartości organizacji.

4. Jakie były najgorsze przykłady teambuildingu, które widziałaś?

Oj, kilka pamiętam dobrze…
Była grupa, dla której zamówiono cztery różne teambuildingi w jednym dniu, od rana do wieczora – byli tym po prostu zmęczeni i wycofani już przy trzeciej aktywności.
Był klient, który chciał po grze omówienie i pracę warsztatową, ale ani ludzie, ani logistyka miejsca nie stwarzały do tego warunków – próba zmuszenia ich do refleksji skończyła się na półsłówkach i zmęczeniu.

Była grupa, która przyjechała na miejsce już „po kilku głębszych”, weseli, rubaszni, zupełnie niezdyscyplinowani – zespół pracował w niepełnym składzie, bo część po prostu się „rozpłynęła”.

Zdarzyła się też sytuacja, gdy narzucono język angielski w zespole, w którym było kilku obcokrajowców – to zdarza się zresztą bardzo często – ale tu był problem w tym, że sporo osób słabo radziło sobie językowo, a zadanie wymagało rozmów, dyskusji i rozumienia przekazywanych treści przy presji czasu. W takiej sytuacji należy przewidzieć inny program lub taki podział na zespoły, aby zminimalizować bariery w komunikacji.

5. Jak uniknąć „odfajkowywania” integracji jako obowiązku?

Przede wszystkim: rozmawiać z zespołem. Warto sprawdzić, jakie mają oczekiwania, co według nich mogłoby pomóc w pracy, jakie formy lubią, a jakich nie akceptują. Po drugie: lepiej zaplanować mniej, ale świadomie, niż „dużo i przypadkowo”. Zespoły naprawdę czują, kiedy ktoś się do tego przyłożył i chciał im dać coś wartościowego. No i nie bać się eksperymentować – różne formaty, różne miejsca, różne energie. Chodzi o to, żeby integrować świadomie, a nie tylko dlatego, że „mamy budżet do wykorzystania”.

6. Dlaczego warto rozróżniać cele: integracja, motywacja, rozwój?

To kluczowe, bo każde z tych działań wymaga innego podejścia. Integracja to budowanie relacji i współpracy, motywacja – dodanie energii i celu, a rozwój – zrozumienie czegoś, nauczenie się czegoś. Trudno jest załatwić to wszystko jednym scenariuszem. Warto przed każdym działaniem jasno określić, co w tym momencie jest zespołowi najbardziej potrzebne i pod to dobrać formę. To znowu pokazuje, że teambuilding to nie przypadkowa impreza (zresztą, nie lubię tego słowa;), tylko świadome narzędzie w budowaniu zespołu.

Monika Dymacz – Chief Experience Officer, Catalyst Poland Past President, MPI Poland Chapter

Trener biznesu i facylitator. Absolwentka UJ oraz MBA na Oxford Brooks University. Praktyk biznesu, wywodzący się z międzynarodowego środowiska korporacyjnego. Na co dzień zarządza firmą, reprezentuje ją na zewnątrz, prowadzi grupy w projektach typu team building, szkoleniach z budowania zespołów.

Autorka gier biznesowych oraz narzędzi rozwojowych w duchu edutainment. Wykorzystuje elementy gier wspierając realizację celów HR i marketingowych organizacji. Opiera się głównie na tych metodach, rozwijając i aplikując je do projektów z pogranicza eventów, team-buildingu i szkoleń.

Nagrodzona tytułem jednej z najbardziej wpływowych osób w branży eventowej w konkursie MP Power Awards, a realizowane przez nią produkty teambuildingowe zostały kilkukrotnie już wyróżnione na rynku nagrodą MP Power w kategorii Angażowanie Uczestników.