Są ludzie, którzy cenią sobie swoją pracę mogąc w niej robić to co najbardziej lubią i mając to wyjątkowe poczucie, że naprawdę się realizują. Jest też sporo takich, którzy patrzą na swoją pracę jedynie z perspektywy zarobków i możliwości utrzymania się dzięki zarobionym pieniądzom.

Gdybyśmy spróbowali sobie wyobrazić świat idealny to w nim każdy z nas miałby pracę, którą lubi i która daje mu możliwość rozwijania się w obszarze, który go najbardziej interesuje. Niestety jednak taki świat pozostaje póki co jednak jedynie w sferze wyobrażeń.

Co jest najważniejsze w pracy?

Nie ulega wątpliwości, że gdyby zrobić ankietę co jest szczególnie istotne w pracy to dla wielu osób dość wysoko znalazłoby się odpowiednie wynagrodzenie. W końcu każdy z nas chciałby być jednak odpowiednio wynagradzany za czas i energię poświęcane na realizowanie swoich obowiązków.

Prawda jest jednak taka, że “pieniądze to nie wszystko” i z pewnością znajdą się ludzie, którzy tylko się uśmiechną słysząc takie słowa. W końcu mówimy tutaj o stwierdzeniu, które często postrzegane jest jedynie jako pusty slogan. Zastanówmy się jednak czy nawet wysokie wynagrodzenie jest nam w stanie wynagrodzić wszelkie wady wykonywanej pracy.

Czy jeśli przyszłoby nam pracować w złej atmosferze i wykonywać obowiązki, które nijak mają się do tego co naprawdę chcielibyśmy robić to faktycznie pieniądze sprawiłyby, że bylibyśmy z tej pracy zadowoleni? Z pewnością znajdą się osoby, które choć nieźle zarabiają to odczuwają wręcz ulgę gdy dzień pracy dobiega końca i mogą wrócić do domu. Z kolei gdy kończy się weekend i już oczami wyobraźni widzi się perspektywę nadchodzącego tygodnia to człowieka dopada apatia i zniechęcenie na sama myśl o tym, że znowu przez 5 dni ciągiem trzeba będzie chodzić do roboty i robić swoje.

Robota vs. praca – czy to na pewno to samo?

Nasze nastawienie do pracy już często widać w samym sposobie jej określania. Jedni będą mówić o swojej robocie a inni o pracy. Robota i praca – pozornie te słowa oznaczają to samo a jednak niosą ze sobą pewien ładunek emocjonalny przekazujący dalej informację o tym jakie nasze nastawienie do tego co robimy.

Robota to w założeniu taki rodzaj pracy, w której przede wszystkim nastawieni jesteśmy tylko i wyłącznie na wypełnienie swoich obowiązków. Głównym celem chodzenia do roboty jest możliwość utrzymania się lub po prostu życia na określonym poziomie.

Z kolei gdy pada słowo praca to mowa już tutaj częściej o sytuacji gdy jednak zadania, które wykonujemy dają nam w jakimś stopniu satysfakcję. W końcu praca powinna nie tylko dać nam możliwość utrzymania się ale być też źródłem satysfakcji i rozwoju.

Zmiana pracy nie zawsze taka łatwa

Na początku wspomniane zostało wyobrażenie świata idealnego gdzie wszyscy lubią pracę, którą wykonują ponieważ daje im ona możliwość rozwoju i jednocześnie godnego zarobku. Gdy spojrzymy na to z globalnej perspektywy to szybko dojdziemy do wniosku, że to właściwie niemożliwe. Co jednak gdy spojrzymy nie na cały świat ale na nas samych? Czy możemy coś zrobić aby zamiast do roboty zacząć chodzić do pracy?

Jedna z pierwszych odpowiedzi jaka w tym momencie może przyjść do głowy to zapewne “wystarczy po prostu zmienić pracodawcę”. W końcu trudno się dziwić, że dla wielu osób oczywiste jest, że skoro jakaś praca nam się nie podoba to trzeba ją zmienić. Gdyby jednak rozwiązanie było tak proste to nie byłoby problemu. W końcu jeśli dla każdego tak prosta byłaby zmiana pracy na lepszą to i pracodawcy zaczęliby się bardziej starać skupiając się nie tylko na kwestii wynagrodzenia ale też całokształtu warunków oferowanego wynagrodzenia.

Problem jednak w tym, że nie zawsze istnieje możliwość łatwej zmiany pracodawcy. Wynika to choćby z braku sensownych alternatyw. W końcu zwłaszcza na początku swojej ścieżki zawodowej nie każdy może sobie pozwolić na to aby przebierać na tyle swobodnie w ofertach pracy by móc rzucić pracę z której się utrzymuje nawet gdy nie jest ona satysfakcjonująca. Czasami jednak problemem jest również nasze własne nastawienie, w ramach którego zakładamy, że sfera prywatna w naszym życiu funkcjonuje w oderwaniu od życia zawodowego. Z jednej strony może się wydawać to dość naturalne bowiem w końcu z samą ideą work-life kojarzy nam się taki jasny rozdział pomiędzy sferą zawodową naszego życia a tą prywatną.

W artykule nowoczesne spojrzenie na work-life balance zwracaliśmy uwagę na to, że warto spojrzeć na to z innej perspektywy i nie zakładać już takiego sztywnego podziału naszego życia na te dwie fundamentalne sfery. W końcu nasze życie prywatne niemal w naturalny sposób przenika się obecnie z zawodowym. Kluczowe jednak jest aby mieć nad tym procesem kontrolę i aby nie odbywał się on kosztem nas samych.

W końcu to “miksowanie” dwóch sfer naszego życia nie może polegać na tym, że będziemy coraz więcej czasu poświęcać pracy jeśli ta praca nie jest czymś co daje nam satysfakcję i radość. Nie można więc mylić nowoczesnego podejścia do work-life balance z czystym pracoholizmem bowiem to zupełnie nie o to w tym chodzi.

Job crafting pozwala nam kreować naszą pracę

Tutaj z pomocą przychodzi nam job crafting a więc termin, który jeszcze dla wielu osób może być obcy. W dosłownym tłumaczeniu oznacza on modelowanie pracy i już to powinno rzucać nieco światła na to czym właściwie on jest.

W końcu jeśli chcemy zamiast do roboty zacząć chodzić do pracy, która daje nam satysfakcję to warto wziąć sprawy w swoje ręce i poczuć prawdziwą sprawczość jaką posiadamy a z której być może nie zdawaliśmy sobie dotychczas sprawy zakładając, że to przede wszystkim pracodawca kreuje rzeczywistość w jakiej funkcjonujemy zawodowo.

Zacznij myśleć inaczej o swojej pracy

Przede wszystkim musimy zmienić sposób w jaki postrzegamy wykonywane przez nas obowiązki. Zastanówmy się choć przez moment czy można na nie spojrzeć z innej perspektywy dostrzegając choćby wartość jaką dajemy innym tym co robimy. Widzieć sens w wykonywanej pracy to już połowa sukcesu. Istotne jest to zarówno w kontekście pracy, którą wykonujemy już obecnie jak i w odniesieniu do ewentualnej nowej pracy. O job craftingu powinniśmy bowiem myśleć nie tylko jako o szansie na zmianę tego czego doświadczamy tu i teraz ale też możliwości większego wpływu na naszą zawodową przyszłość.

Patrząc na swoje obowiązki spójrzmy na to jaki jest efekt tego co robimy i zastanówmy się na kogo ma to wpływ. W jaki sposób poprzez naszą pracę wpływamy na nasze otoczenie, na innych ludzi? Budując sobie taką świadomość i ucząc się dostrzegać sens wykonywanej pracy warto zdobyć się również na refleksję nad tym jaki sens chcielibyśmy widzieć w wykonywanej przez nas pracy w kontekście całości naszej kariery zawodowej a nie tylko obecnej pracy. Jest to o tyle istotne, że wykreowaniu sobie “szytego na miarę” stanowiska pracy warto pomyśleć już na etapie szukania pracy skupiając swoją uwagę na tych ofertach, które przedstawiają sobą największy potencjał.

Kluczowa jest tutaj autonomia jak może zapewnić nam firma i jest to tak naprawdę składowa wielu czynników. Na to jaką autonomią możemy się cieszyć wpływa choćby podejście szefa bowiem jeśli przełożony ma tendencję do mikrozarządzania i pragnie mieć wpływ na nawet najdrobniejsze szczegóły to już to może się okazać dość problematyczne w kontekście modelowania swojej pracy.

Do tego dochodzi również to jakie stanowisko zajmujemy gdyż w założeniu czym jesteśmy wyżej tym potencjalnie większy wpływ możemy mieć na to jak wykonujemy swoją pracę choć oczywiście i to nie jest regułą i nadal w sporym stopniu zależy od sposobu zarządzania konkretną organizacją.

Job crafting a inni ludzie

Nie ma co ukrywać, że w kontekście job craftingu niezwykle istotni są ludzie jacy otaczają nas w organizacji, w której pracujemy. W końcu często po zmianie pracy tym co najlepiej wspominamy są właśnie ludzie, z którymi dane nam było pracować. Jednocześnie to też trafienie na nieodpowiednich ludzi może być głównym czynnikiem wpływającym na to, że zmieniamy pracę.

Bez wątpienia więc czynnik ludzki jest tutaj niezwykle ważny. Podstawa to oczywiście odpowiednia atmosfera gdyż jeśli trafiamy na ludzi, z którymi nie jesteśmy w stanie zbudować zdrowych relacji to raczej myślimy z czasem o zmianie pracy na inną a nie o próbie zmiany tego jak wygląda nasza praca w obecnym miejscu. W takich warunkach trudno jest myśleć o efektywnym job craftingu.

Dlatego zawsze podstawą jest budowanie zdrowych relacji z innymi ludźmi i choć oczywiście nie wszystko zależy tutaj tylko i wyłącznie od nas ponieważ nawet pomimo naszego przyjaznego nastawienia możemy trafić na osoby, z którymi jest nam zwyczajnie nie po drodze to jednak warto się postarać. W końcu to często samą swoją postawą i nastawieniem do pracy możemy zniechęcać do siebie innych ludzi. Nie skupiajmy się więc na początku na tym czy możemy zmienić innych ale zmiany zacznijmy od siebie zastanawiając się jak możemy być lepsi dla innych.

Pod uwagę należy też brać charakter wykonywanej pracy i to w jakim stopniu jest ona zależna od pracy innych osób. Tutaj mamy do czynienia zarówno z szansą jak i potencjalnym zagrożeniem gdyż fakt, że od naszej pracy jest również zależna praca innych może zapewnić nam poczucie wpływu i dawania wartości innym. W końcu poprzez to co robimy możemy innym ułatwić wykonywanie ich obowiązków pośrednio wpływając na jakość ich pracy i czerpaną z niej satysfakcję. Jednocześnie jednak fakt, że nasza praca jest zależna od pracy innych może nam zawężać możliwości modelowania naszej pracy.

To też wprost jest związane z kwestią budowania relacji gdyż przykładowo fakt, że nie wykonujemy odpowiednio swoich obowiązków może odbijać się na pracy innych a to nie zaskarbia nam z pewnością sympatii otoczenia. Dlatego jeśli wiemy, że konkretne zadania jakie wykonujemy mają bezpośredni wpływ na to co robią inni to starajmy się wykonywać je dobrze. Brzmi to zapewne trywialnie bo zapewne większość z nas nie wykonuje z premedytacją źle swoich obowiązków. Jednak weźmy pod uwagę, że nierzadko jesteśmy bardzo obciążeni obowiązkami i musimy priorytetyzować sobie zadania dzieląc je na te którymi musimy się zająć na już i te które mogą poczekać.

Pytanie tylko czy przy takim planowaniu sobie zadań zawsze bierzemy pod uwagę to czy na efekty pracy nad danym zadaniem nie czeka ktoś inny? Z naszej perspektywy jakieś zadanie może nie być aż tak istotne aby zajmować się nim na już ale być może ktoś niecierpliwie czeka aż je wykonamy bo wstrzymuje mu to pracę, z której efektów przecież też jest rozliczany.

Zespołowo czy indywidualnie?

Wiele osób to wprost urodzeni indywidualiści, którzy najlepiej czują się pracując samodzielnie. Z kolei inni to “gracze zespołowi” świetnie czujący się w dobrze dobranym, zgranym zespole. Na dobrą sprawę bardzo często będziemy mieć do czynienia z sytuacją gdy jest się członkiem konkretnego zespołu i działa się w ramach niego. Gdy osoba będąca indywidualistą zostanie sztywno wtłoczona w te ramy niekoniecznie będzie dobrze się z tym czuła.

Pytanie jednak czy ten rozdział na indywidualistów i graczy zespołowych nie jest zbyt sztywny. Myśląc bowiem o jednych i drugich często przed oczami mamy postawy taka naprawdę skrajne. Z jednej strony wyobrażamy sobie totalnego indywidualistę, który czuje się wręcz stłamszony musząc pracować w grupie. Z drugiej strony możemy mieć w głowie obraz “graczy zespołowych”, którzy z kolei świetnie funkcjonują działając w ramach grupy aczkolwiek trudniej może być ich sobie wyobrazić w realizacji zadań wymagających bardziej indywidualności

Jednak wbrew temu co wiele osób może pomyśleć nawet urodzony indywidualista może wnieść wiele wartości w ramach wsparcia innych osób w organizacji. To że ktoś nie odnajduje się dobrze w pracy zespołowej wcale nie oznacza, że w ogóle nie poradzi on sobie w pracy z innymi ludźmi.

Może być tak, że mamy do czynienia z sytuacją gdy ten indywidualizm jest niejako pozorny. Może mieć to miejsce wtedy gdy zarządzanie zespołem nie jest na optymalnym poziomie i jego praca jest źle zorganizowana. W takim w przypadku osoba, która zna wartość posiadanych umiejętności i wie na co ją stać może czuć się ograniczana i to może budować przeświadczenie, że robiąc pewne rzeczy indywidualnie będą one zrobione lepiej i szybciej.

Prawda jest więc taka, że w wyniku pewnych zaniedbań organizacje same “budują” indywidualistów z ludzi, którzy tak naprawdę nie są całkowicie zamknięci na pracę zespołową aczkolwiek ich doświadczenia przekonują ich, że praca zespołowa może jedynie utrudnić zrealizowanie czegoś co znacznie łatwiej byłoby zrobić samodzielnie.

Jednak nawet taka osoba, która zdaje się być indywidualistą może odnaleźć przyjemność w pracy z innymi ludźmi. W końcu fakt, że pewnych ludzi postrzegamy jako indywidualistów może wynikać choćby z ich negatywnych doświadczeń związanych z pracą w grupie. Gdyby tak głębiej się nad tym zastanowić to może się okazać, że to wcale nie konieczność współpracowania z innymi jest głównym problemem.

Tak jak już wcześniej wspomnieliśmy negatywne doświadczenia pracy w grupie mogą być związane ze złym zarządzaniem grupą. Jeśli lider nie potrafi radzić sobie dobrze z odpowiednim delegowaniem zadań w zespole i nie umie wykorzystać odpowiednio umiejętności i indywidualnych predyspozycji poszczególnych jego członków to jest to prosta droga do budowania negatywnych doświadczeń.

Zanim jednak zaczniemy myśleć nad tym na ile winny takiej sytuacji jest lider zespołu skupmy się na chwilę jeszcze na tych negatywnych doświadczeniach. Fakt, że praca w grupie prowadzić może do frustracji bardzo często związany jest z tym, że konkretna osoba nie lubi po prostu sytuacji gdy jej praca jest od kogoś zależna.

Dla wielu nie będzie to specjalne odkrycie jednak nawet jeśli jest to dla nas oczywistość to czy zastanawialiśmy się kiedyś nad tym jak to działa w drugą stronę? W końcu w tym momencie patrzymy na kwestię indywidualizmu dość jednostronnie myśląc o wpływie innych ludzi na osobę uważaną za indywidualistę. Co jednak z wpływem takiej osoby na innych? Może się przecież okazać, że ktoś uważany dotychczas za indywidualistę czerpie sporo satysfakcji z przekazywania wiedzy innym i pomagania im. Być może taka osoba dobrze odnajdzie się choćby jako buddy i wprowadzając do organizacji nowych pracowników.

Jak ważna jest komunikacja?

W tym wszystkim nie możemy zapominać o roli jaką odgrywa komunikacja. Z pewnością wielu z nas spotkało się już w swoim życiu z sytuacją gdy różnego rodzaju niedopowiedzenia prowadziły do nieporozumień i konfliktów.

Nie zakładajmy z góry, że skoro coś jest dla nas oczywiste to takie musi być również dla innych. Może się bowiem okazać, że tkwimy w takiej a nie innej sytuacji zawodowej a można byłoby ją łatwo zmienić gdybyśmy tylko zaczęli jasno komunikować co nie funkcjonuje poprawnie. Zakładamy, że szefostwo firmy czy nasz bezpośredni przełożony przecież musi sobie zdawać sprawę z tego, że nasz zespół czy organizacja nie funkcjonują tak jak trzeba. Znane jest Wam chyba powiedzenie, że “punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”. Tak niekiedy bywa w takich sytuacjach gdy my irytujemy się coraz bardziej pewnymi kwestiami funkcjonowania organizacji a osoby, które mogłyby zmienić ten stan rzeczy nic z tym nie robią.

Możemy być przekonani, że taka bierność to po prostu akceptowanie tego co jest a to tylko dowód na to, że lepiej szukać sobie innej firmy. Czy jednak próbowaliśmy zwrócić uwagę osób decyzyjnych na to co nie działa dobrze? Czy wskazaliśmy jakie obszary wymagają zmiany i co naszym zdaniem można byłoby zmienić?

Jeśli komunikowaliśmy i próbowaliśmy zwracać uwagę na pewne problemy organizacji i pozostało to bez reakcji to wtedy mamy prawo sądzić, że nie przejawia większych chęci do zmian. Oczywiście brak reakcji nie oznacza wcale braku widocznych zmian bowiem na nie niekiedy potrzeba czasu zwłaszcza w przypadku większych organizacji.

Warto przede wszystkim zwrócić uwagę jakie jest nastawienie osób do problemów, które sygnalizujemy, czy pojawia się wola szukania jakiś rozwiązań. Jeśli bowiem pojawi się choć wola szukania rozwiązań to oznacza to szansę na dalej idące zmiany w swojej pracy a co za tym idzie lepsze dopasowanie jej do naszych potrzeb i oczekiwań.

Pasja a job crafting

Na dobrą sprawę job crafting powinien służyć przede wszystkim temu abyśmy dobrze czuli się w pracy i mieli satysfakcję z jej wykonywania. Niezwykle ważne jest więc to jakie zadania wykonujemy i jakie one mają się do tego co nas ciekawi, co jest dla nas pasjonujące.

Właśnie pasja może odegrać tutaj kluczową rolę, jednak aby mogło trzeba sobie zadać pytania czym tak naprawdę jest pasja? Czy próbowaliśmy sobie to kiedyś zdefiniować? Tutaj z odpowiedzią spieszy Paweł Duda z Globetek:

Z określeniem pasji jest chyba tak, jak z określeniem normalności. Ludzie twierdzą, że to pojęcie względne. Ja definiuję pasję jako coś, co robię dobrowolnie, co mnie „wciąga” i dzięki czemu czuję satysfakcję, że to robię. Pasja powinna być rozwijana – załóżmy, że uwielbiam robić pizzę. W sumie ja nie muszę tego zakładać, bo tak jest i łatwiej mi się do tego odnieść. Staram się, żeby ta pizza była lepsza. Poznaję składniki, które są mi niezbędne do jej robienia. Poznaję ludzi, którzy są pasjonatami w tej samej dziedzinie. Wymieniamy się doświadczeniami, dajemy sobie wskazówki. I jednostronnie mogę wskazać, że pizza – nie tylko jako potrawa, ale cały proces od przygotowania ciasta do wypieku – to moja pasja.

Mówiąc o pasji mówimy więc do czynienia z czymś co w naturalny sposób nas przyciąga i skłania do inwestowania swojego czasu. Zajęciom związanym z naszą pasją potrafimy poświęcić się bez reszty tracąc niekiedy wręcz poczucie czasu, który przecież dla wielu z nas jest wręcz bezcenny. Do tego jak zauważył Paweł pasja jest również związana z rozwojem gdyż chcemy stawać się coraz lepsi w tym obszarze, którym się pasjonujemy. Zwrócił też uwagę na możliwość budowania relacji z ludźmi, którzy podzielają nasze zainteresowania. Jednak najważniejszy jest fakt, że pasja jest dla nas źródłem satysfakcji czerpanej z tego co robimy, po prostu widzimy w tym głębszy sens.

Tutaj można znaleźć pewne odniesienie do pracy bowiem idealna praca właśnie powinna być też na swój sposób naszą pasją. W niej moglibyśmy robić to co naprawdę lubimy i mieć poczucie sensu wykonywanych zadań. Do tego mielibyśmy szansę pracować z ludźmi tak samo zaangażowanymi jak my, z którymi możemy się rozwijać.

Nie każdy ma jednak możliwość rozwijania swoich pasji w swoim miejscu pracy. Czy jednak można w jakiś sposób przekonać pracodawcę, że rozwój pasji pracownika to szansa dla organizacji? Zapytaliśmy o to Pawła Dudę z Globetek:

Wydaje mi się, że w dość prosty sposób – pracownik, który wraca do domu z pracy robi coś, co sprawia mu frajdę, daje przyjemność i nie ma czasu na to, żeby zastanawiać się dlaczego coś w pracy poszło nie tak. Kiedy mamy za dużo wolnego czasu, mamy tendencję do zamartwiania się na zapas. Rozmyślania nad tym, co stanie się w przyszłości. W momencie kiedy jesteśmy w stanie zagospodarować wolny czas na robienie czegoś, co daje nam chwilę wytchnienia, czujemy się lepiej. Wydzielają się endorfiny i poprawia się nasze samopoczucie. Nieważne czy będzie to przygotowanie deseru, upieczenie pizzy czy zrobienie czapki na drutach.

Widać więc jaką wartość pasja wnosi również w życie zawodowe nawet gdy nie jest z nim bezpośrednio związana. Tyle się mówi o work-life balance a ostatnio też o work-life blending, że warto zwrócić uwagę na to jaką rolę odgrywa w tym wszystkim nasza pasja.

Tak jak zwrócił uwagę Paweł to pasja jest tym co może nam pozwolić oderwać myśli od pracy i skutecznie skupić się na sobie w naszym czasie wolnym. To może być właśnie klucz do tej równowagi, o której tyle się mówi w kontekście balansu pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym. Jak jednak dobrze wiemy podejście zakładające jasny rozdział życia zawodowego i prywatnego zwłaszcza w obecnych czasach może się już wydawać bardziej pobożnym życzeniem. Dlatego też warto pomyśleć nad tym jak pasję moglibyśmy wykorzystać w naszej organizacji.

Mamy tutaj przynajmniej dwa możliwe rozwiązania.

Pasje niezwiązane bezpośrednio z pracą

Po pierwsze załóżmy, że mamy pasję pozornie nie związaną z naszą pracą. Czy w takim wypadku stoimy na straconej pozycji i nie możemy w żaden sposób połączyć choć w małym stopniu pracy z pasją?

Tutaj kluczowa okaże się kreatywność bowiem załóżmy, że jesteśmy fanami biegania. Logiczne, że w biurze raczej trenować nie będziemy jednak na początek można pomyśleć choćby o założeniu grupy, która zrzeszać będzie osoby z całej firmy podzielające zamiłowanie do biegania. Do tego warto też porozmawiać z pracodawcą jak mógłby wesprzeć nas w realizowaniu tej pasji choćby poprzez dofinansowanie startów i wyjazdów na zawody. W końcu zadowolony pracownik, realizujący swoją pasję to świetny ambasador dla firmy.

Ktoś mógłby powiedzieć, że to już nieco wymyka się idei job craftingu. Czy aby na pewno? W końcu już możliwość budowania w pracy satysfakcjonujących relacji z osobami, które podzielają nasze pasje bardzo dobrze wpisuje się w kluczowe założenia modelowania pracy. Do tego jeśli pracodawca wspiera rozwój naszej pasji to z pewnością spojrzymy na niego z innej perspektywy jako takiego, dla którego ludzie jako kluczowa wartość nie są tylko sloganem wypisanym na ścianie.

Pasje współgrające z naszą pracą

Druga opcja do rozważenia to sytuacja gdy nasza pasja jest w jakiś sposób powiązana z naszą karierą zawodową. W takiej sytuacji warto przeanalizować na ile w ramach obecnie wykonywanych zadań możemy się realizować w naszej pasji. Być może już teraz robimy coś co jest powiązane z naszą pasją ale np. ze względu na inne, istotniejsze zadania nie mamy na to wystarczająco dużo czasu. Być może też w ramach naszego zespołu jest ktoś kogo zakres zadań bardziej współgra z tym co chcielibyśmy robić.

Można zatem spróbować porozmawiać z przełożonym na temat tego czy nie moglibyśmy zmienić nieco charakteru wykonywanych zadań tak aby w większej mierze skupiać się na tych, które faktycznie są dla nas rozwijające i dają nam satysfakcję. Być może osoba z działu, która wykonuje zadania z naszej perspektywy bardziej interesujące sama byłaby zainteresowana tym aby w jakiś sposób wspomóc ją w codziennych wyzwaniach. Z jednej strony dbamy w ten sposób o relacje a z drugiej możemy zyskać szansę rozwijania się bardziej w kierunku, który naprawdę nas interesuje.

O czym warto pamiętać w kontekście job craftingu?

Na początek konieczne jest wyrwanie się z marazmu w jakim tkwi wielu z nas. Nieustanne życie w modelu dom-praca praca-dom może nie prowadzić do spełnienia, którego wiele osób oczekuje. Faktem jest, że nasza kariera prawdopodobnie będzie się krok po kroku rozwijać jeśli odpowiednio się zaangażujemy. Pytanie jednak na jak długo starczy nam tego zaangażowania?

Na początku naszej ścieżki zawodowej z pewnością będziemy pełni energii i pomysłów na to co moglibyśmy robić. Jednak wraz z upływem lat tej energii może stopniowo ubywać a nasz zapał może gasnąć. Możemy dojść do momentu gdy nie będziemy mieć zbytniej motywacji aby zmieniać pracę bo mimo wszystko mamy stabilne zatrudnienie a pensja wpływająca co miesiąc na konto nie jest taka zła.

Oczywiście mamy możliwości reagowania i w takiej sytuacji. Jednak czy nie lepiej zadbać zawczasu o to jak wygląda nasza praca i uczynić ją bardziej satysfakcjonującą? Bez względu na to w jakim momencie dojrzejemy do zmian kluczowa jest odpowiedzenie sobie na pytanie: co nas do nich popycha?

W końcu skoro praca nas nie satysfakcjonuje to najprostszym rozwiązaniem wydaje się być jej zmiana. Jeśli jednak dobrze sobie nie przepracujemy tego czego tak naprawdę oczekujemy od naszej pracy to może się okazać w dłuższej perspektywie czasu, że ta zmiana niewiele dała.

Job crafting to modelowanie naszego miejsca pracy ale trudno mówić o stworzeniu sobie odpowiednich warunków zapewniających satysfakcjonującą pracę jeśli nie wiedząc czego tak naprawdę potrzebujemy będziemy popełniać ciągle podobne błędy.

Co nas motywuje?

Już w tym momencie pojawia się kluczowy czynnik a więc nasza motywacja do zmian, która może być bardzo różnorodna. Dla jednych kluczową kwestią mogą być warunki finansowe i chęć ich poprawy, dla innych najważniejsza będzie chęć rozwoju a jeszcze inni będą oczekiwali poczucia wpływu n organizację i kierunek w jakim podążą a także dostrzeżenia sensu wykonywanej pracy. Zastanówmy się więc jaka jest nasza motywacja gdyż to ona stanowi punkt wyjścia do dalszych zmian.

Uświadomienie sobie co jest naszym głównym motywatorem pozwoli nam lepiej zrozumieć jakich zmian wymaga nasza praca aby lepiej odpowiadała naszym potrzebom.

Co nam nie odpowiada w pracy?

Zastanówmy się dobrze co nam nie odpowiada w pracy i jest głównym czynnikiem powodującym, że popadamy wręcz w marazm chodząc do niej każdego dnia bez poczucia, że daje ona coś więcej poza wynagrodzeniem, która pozwala się utrzymać.

Ważne jest aby przy okazji identyfikowania konkretnych problemów jasno umieć uargumentować dlaczego chcemy to zmienić i co nam dobrego może to przynieść. Po pierwsze musimy sobie umieć sami przed sobą odpowiedzieć na pytanie jakie zmiany na lepsze będziemy mogli odczuć jeśli poradzimy sobie z danym problemem. To taka dodatkowa weryfikacja, która pozwoli nam odsiać faktyczne problemy z jakimi się mierzymy od tych pozornych.

Po drugie argumentacja będzie też kluczowa przy późniejszym wprowadzaniu zmian, które wymagać już będą aprobaty innych czy to osób z naszego zespołu czy też szefa. Nasze otoczenie początkowo może nie być przekonane do zmian jakie zaproponujemy jednak rozsądna argumentacja z pewnością zwiększy szansę na przekonanie ich do wprowadzenia pewnych zmian mogących zresztą wpłynąć pozytywnie nie tylko na pracę naszą ale też innych.

Jak można zmienić obecny stan rzeczy?

Gdy już zidentyfikujemy jakie są problemy to przychodzi czas aby przeanalizować co możemy zmienić na lepsze. Warto zacząć od potencjalnie drobnych zmian, które możemy wprowadzić niewielkim kosztem. Ich wprowadzenie będzie bowiem potencjalnie najprostsze.

Taką zmianą może być choćby przeorganizowanie swojej pracy i przychodzenie do niej np. wcześniej co pozwoli nam zaczynać dzień od zadań dających nam najwięcej satysfakcji. W ten sposób jeśli już o poranku zrobimy coś przyjemnego to lepiej nastroi nas to na resztę dnia. Druga zaleta to fakt, że dla wielu osób może to też sprawić, że taki dzień pracy zaczęty wcześniej i bardzo produktywnie przy ciekawych zadaniach zleci znacznie szybciej.

Gdy już wprowadzimy takie drobne zmiany warto zwrócić uwagę na te większe, które prawdopodobnie będą już wymagały konsultacji z naszym przełożonym. Tutaj w grę wchodzi choćby zmiana zakresu naszych obowiązków a być może nawet zmiana stanowiska na takie, które pozwoli lepiej wykorzystać nasze kompetencje a jednocześnie pozwoli nam się rozwijać w oczekiwanym przez nas kierunku.

Rola pasji w modelowaniu pracy

Wspomnieliśmy już wcześniej z jakiej perspektywy powinno się spojrzeć na pasje w kontekście modelowania swojej pracy. Pamiętanie o tym jaką rolę w kontekście job craftingu może odegrać pasja jest jedną z fundamentalnych kwestii bowiem to właśnie pasja może w znacznym stopniu ukierunkować nasze działania w ramach job craftingu.

W końcu idealną sytuacją byłoby wykonywanie pracy, która jest naszą pasją. To też pokazuje jak ważne jest aby przy okazji modelowania swojej pracy wykazać się kreatywnością gdyż nie zawsze rozwiązania, które mogą naszą pracę zmienić na lepsze są oczywiste.

Skoro już o pasji mowa to job crafting powinien zwrócić naszą uwagę na work-life blending. Myśląc o modelowaniu naszej pracy warto uwzględnić to jaki ma ona wpływ na nasze życie osobiste. Życie zawodowe i prywatne bardzo się obecnie przenika ze sobą oddziałując na siebie wzajemnie na wielu płaszczyznach. Warto to uwzględnić przy wprowadzaniu wszelkich zmian.

Jeśli więc zastanawiacie się jak zmienić swoją pracę na lepsze to warto lepiej poznać Pawła i przekonać się jak może Wam pomóc w pełni pracować z pasją.